Reportaz
Ostatnia wioska przed koncem drogi
Pojechalismy tam, gdzie konczy sie asfalt i zaczyna sie cos czego nie ma na zadnej mapie.
Droga konczy sie przy betonowym slupku kilometrowym. Za nim juz tylko polna sciezka, potem laka, a dalej las.
Mieszka tu siedem rodzin. Jesienia zostaja cztery, zima dwie. Ale wiosna wracaja. Zawsze wracaja.
"Tu nie ma internetu, ale jest cos czego tam nie ma."
Starsza pani, ktora zastalismy przy studni, powiedziala nam to bez zadnego patosu. Jej dom stoi tu od stu czterdziestu lat.
Wieczorem usiedlismy na ganku i patrzylismy jak zachodzi slonce. Nikt nic nie mowil. Nie trzeba bylo.



